20.05.10. ( czwartek – 20 dzien w Kenii, 247 dzien w Afryce )
Nizbyt szybko, bo o godzinie 11:00 wyjechalismy do Ol’Kalau, gdzie znajduje sie Szkola integracyjna. Jest tutaj grupa osob z niepelnosprawnoscia, ktora mieszka przy szkole i uczy sie razem z dziecmi nie majacymi zadnych problemow. Po terapii i konsultacjach pojechalismy do dwoch innych punktow, ale z roznych przyczyn nie mielismy tam pracy. Po skromnym obiedzie w przydroznej knajpce wrocilismy do naszego Centrum. Czytaj więcej »
30.04.10. ( piatek – 220 dzien w Etiopii, 226 dzien w Afryce )
Rano wstalam o godzinie 5.00 i lokalnym transportem popedzilam na msze do Siostr. Gdy rano slonce wstaje, stolica wydaje sie byc przyjemniejsza. Jeszcze bez zatloczonych ulic i krzyczacych ludzi, ale z mnostwem sympatykow porannego biegania. Lubie wczesne ranki w Etiopii, slonce wtedy ma bardzo specyficzny kolor i wszystko jest takie swieze
Czytaj więcej »
1.12.09. ( wtorek -116 dzień w Etiopii )
Pierwszy dzień grudnia… trudno mi sobie wyobrazic, ze w Polsce teraz juz moze nawet pierwszy snieg spadl, a tutaj temperatura utrzymuje się w granicach 25 – 30 stopni… hmm.. Czytaj więcej »
Przygotowałem takie króciutkie info nt. Etiopii oraz Dżibuti, czyli krajów które odwiedziłem w ramach projektu MSZ-u. Jeżeli ktoś się z Was wybiera w tamte rejony, bądź, chce zaangażować się w projekt, myślę, że może się to przydać. Na marginesie mówiąc, szkoda że w tym roku nie znalazł się nikt, kto chciałby kontynuować to co zaczęliśmy z Anią. Mam nadzieje że w przyszłym roku już będą chętni. Co do kandydatów to może być każdy i nie ważne co studiujecie, zawsze można to jakoś „podpiąć” pod jakieś działanie w ramach projektu, ważne byście czynili dobro;] Czytaj więcej »
Popularny w naszych domach aloes na drobne skaleczenia, tutaj osiąga niewiarygodne rozmiary. Pasterze wypasający swoje stada na skąpych w wodę wzgórzach Dire Dawa, wykorzystują tę roślinę jako źródło wody, wysysając sok z jej liści.
Narodowe święto Etiopii tzw. Święto Flagi. Na ulicach widać czerwono- żółto-zielone barwy i wszędobylską radość.
Bob Marley, oraz całą muzyka reggae, jest wyjątkowo popularna w Etiopii. Jamajka i Etiopia, pomimo że podzielone Pacyfikiem i całą zachodnią Afryką, są bardzo przyjaźnie nastawione do siebie i mają wiele wspólnego. To właśnie jeden z abisyńskich cesarzy Haile Seilasie, który przyjął podczas koronacji imię Rasta Farii, stał się według wierzeń Jamajczyków bogiem wcielonym, stąd nazwa ich ruchu. Czytaj więcej »

Trochę zdjęć ze mną i Etiopią w tle, a może odwrotnie? Mam nadzieje, że się spodoba.
Czytaj więcej »

Czy w Etiopii można się zakochać? Ja nie byłem zakochany, ale na pewno zauroczony pięknem jej krajobrazu. Spotykają się w jednym miejscu skrajności klimatu, od wilgotnego zachodu, przez górzystą, przeciętą Błękitnym Nilem północ, po kresy zielonego południa aż do suchego, pełnego wszędobylskiego, żółtego piasku i gorących nocach wschodu. Zapraszam do oglądania.
Czytaj więcej »
Podczas pobytu w
Etiopii widziałem wiele dzieciaków: na ulicy, w szkołach, w ośrodkach, sierocińcach i na zwykłych podwórkach. Jedno mogę powiedzieć, nie potrzebują wiele by być szczęśliwymi, cieszą się z tego, co mają, a na ich twarzach jest zawsze szczerość i w większości szeroki uśmiech.
Czytaj więcej »
Zatrzymaliśmy si
ę w Harar`skim hotelu, który definitywnie nie grzeszył nadmiernym luksusem. Ale takie szczegóły jak brak wody, okresowo prądu, rozsypujące się łóżka, czy też wszędobylskie karaluchy, dodawały tylko afrykańskiego smaczku temu wyjazdowi.
W ostatnim tygodniu opisałem podróż do jednego z najstarszych miast w Etiopii – Harar`u. To kolorowe miasteczko, stanowi jedno z najważniejszych ośrodków muzułmańskich, jest jednym z czterech świętych miast islamu. Będąc w Etiopii, Harar jest obowiązkowym miejscem które trzeba odwiedzić, prawdziwa perełka dla przyjeżdżających turystów. Niezwykłą atrakcją jest karmienie hien, które występują tu nadzwyczaj licznie (opisałem to tydzień temu), ale to nie koniec niespodzianek, jakie mnie tam spotkały! Czytaj więcej »
Jak zwykle spóźniony pozbierałem w biegu swoje rzeczy. Miałem zamiar spakować się do podręcznego plecaka, nie potrzebowałem w końcu wielu drobiazgów. Ta podroż zapowiadała się tylko na dwa dni, ale za to bardzo intensywne dwa dni. Wybieraliśmy się do najstarszego miasta Etiopii – Harar`u. Musiałem się spieszyć, było już grubo po południu, a musieliśmy zdążyć na największą wieczorną atrakcję tego miasta: karmienie hien. Zapowiadało się ciekawie… Czytaj więcej »